To rzecz gustu, a wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje. Wytrawni kawosze zachwycać się będą kawą Blue Montain z Jamajki czy specyficzną Kopi Luwak. Zaangażowani konsumenci kawy z kolei będą kierować się marką – bez znaczenia dla nich będzie, czy kawa uznanej marki zawierać będzie 100 procent szlachetnej arabiki czy sporą domieszkę robusty. Dla wszystkich pozostałych ważne najczęściej jest, aby kawa była… smaczna i pobudzająca. A taka może być nawet zwykła robusta. Byle była z mlekiem…

Najlepsza kawa do ekspresu

Krajem zadeklarowanych miłośników kawy są Włochy. Króluje tam espresso i jego wariacje z mlekiem. Co ciekawe Włosi nie stronią wcale od, uważanej za gorszej jakościowo, robusty. Ten gatunek kawy, oczywiście uszlachetniony w mieszankach arabiką, zawiera najwięcej pobudzającej kofeiny i daje piękną cremę. Niegdyś, gdy południe Włoch było biedne, a północ bogata, na południu królowała tańsza robusta. Im bardziej na północ tym udział tego gatunku kawy w mieszankach był coraz mniejszy, ale jednak był.

Wydaje się, że włoskie przywiązanie do kawy z mlekiem i cappuccino, to pokłosie niegdysiejszej popularności gorzkiej robusty.

Obecnie we Włoszek nie ma już takiej różnicy pomiędzy północą o południem – przynajmniej, jeżeli chodzi o rodzaj kawy. Coś jednak pozostało z dawnych czasów. Otóż Włosi uwielbiają upalać kawę, aż do przypalenia. Ziarno wtedy jest czarne, doskonałe na klasyczne espresso. No i to uwielbienie dla mleka w kawie. Włoskie cappuccino robimy oczywiście z espresso (mocnego i z cremą) i ze spienionego mleka. Często dodajemy sobie jeszcze słodyczy, posypując napój sypką czekoladą lub dodając bitej śmietany ze szczyptą cynamonu lub kakao.

A prawdziwe włoskie Latte? Powstaje oczywiście z mocno palonej kawy idealnej na energetyczne espresso. W dużym kubku caffe latte mieszamy go z gorącym mlekiem w proporcjach 1/4 kawy i 3/4 mleka.

Dobre espresso powstaje w ekspresie do kawy – najlepiej ciśnieniowym. Najlepsza do niego będzie kawa drobno zmielona, nieco drobniejsza niż cukier. Do popularnych również w tym kraju kawiarek (również robią dobre espresso) idealna jest kawa jak piasek – średnio zmielona.

Najlepsza kawa

A może kawa po turecku? Jak mówi tradycyjne tureckie przysłowie „Kawa powinna być czarna jak piekło, mocna jak śmierć, słodka jak miłość. To właśnie z Turcji dotarł do Europy pierwszy transport kawy – do Wenecji w 1615 roku. Jak przystało na prekursorów w piciu kawy, Turcy stworzyli nieomal rytuał kawowy. To chyba jeden z niewielu krajów na świecie, w którym na poważnie celebruje się picie kawy.

Jak się przyrządza kawę po turecku? Oczywiście nie tak, jak naszą „zalewajkę”, choć często mówimy na nią kawa „po turecku”. W Turcji parzenie kawy to cały rytuał. Zawsze używa się do tego tradycyjnego naczynia ibrik, czyli mosiężnego, zwężającego się ku górze dzbanka z długą rączką. Do typowego ibrika wsypujemy tyle kawy, aby wystarczyło na trzy filiżanki. Kawa powinna być średnio palona i zmielona na proszek. Do dzbanka z kawą dodajemy dużą ilość cukru, wlewamy wodę i doprowadzamy do wrzenia na wolnym ogniu. Mieszamy delikatnie i gdy na powierzchni pojawi się pianka, zdejmujemy z ognia, znów i mieszamy. Po chwili cały proces powtarzamy. Dwa razy. Na końcu do naparu dodajemy łyżeczkę zimnej wody, aby przyspieszyć opadanie fusów. Nalewamy kawę do uprzednio podgrzanych filiżanek, nie zapominając o piance.

Jako pierwszą częstuje się najstarszą i najbardziej poważaną osobę wśród zebranych. Pod żadnym pozorem nie nalewamy kawy do filiżanek do pełna – jest to oznaka niechęci. Napełniamy je do połowy i pijemy delikatnie chuchając.

Najlepsza kawa ziarnista

Czy Kopi Luwak jest, jak się powszechnie sądzi, najlepszą kawą ziarnistą na świecie? Może kiedyś taka była, gdy pozyskiwano ją w sposób, jakby to powiedzieć… naturalny. Otóż kawa ta wytwarzana jest z odchodów cywety, małego zwierzątka żyjącego w Indonezji. Miejscowi nazywają je luwak, jest wielkości małego kota, a najlepiej smakują mu dojrzałe owoce kawowca. Żyjące dziko luwaki wybierały tylko najlepsze i najbardziej dojrzałe owoce, czyli zawierające najwyższej jakości pestki. Zjadały je, trawiły otoczkę a same ziarna przechodziły „obróbkę” w ich żołądku. Później ziarna te wydalane były na zewnątrz luwaka.

Ludzie zbierali pozostałości, wybierali ziarna, czyścili i wypalali w palarniach. Powstawała wyjątkowa i droga, podobno smaczna, kawa Kopi Luwak.

Obecnie, z racji tego, że handel tą kawą jest wysoce opłacalny, luwaki hoduje się w klatkach. Oczywiście owoce kawowca, które są dostarczane luwakom do „obróbki” nie są już  najlepszej jakości. Również biedne zwierzątka nie mają czasu aby odpowiednio długo się skupić na całym procesie produkcji kawy Kopi Luwak. Nie dość, że w całym tym procesie cierpią zwierzęta, to jeszcze produkt finalny nijak się ma do dawnej Kopi Luwak.

Kawa w ziarnach jaka najlepsza

Wielu znawców kawy wskazuje na Blue Mountain z Jamajki. Ta odmiana ma słodki smak, jest łagodna i bardzo aromatyczna. Na zboczach Gór Błękitnych uprawiają ją małe, rodzinne przedsiębiorstwa. Jako, że arabika jest bardzo wymagająca w uprawie, kawy Blue Montain na rynku jest bardzo niewiele. Może dlatego jest tak pożądana. Dobre są również kawy z Panamy, Kostaryki i Etiopii.

Jednak najlepszą kawę musimy znaleźć sami – nie kierując się ślepo gustami innych. Nie bójmy się eksperymentować, wypróbujmy jak najwięcej mieszanek. Sklepów oferujących dobre gatunkowo i jakościowo kawy jest coraz więcej, prawie w każdym mieście w Polsce powstaje palarnia kawy. Nawet w sklepach wielkopowierzchniowych można już kupić dobrą kawę. Szukajmy swojej najlepszej kawy – jest tego naprawdę warta.

Średnia ocena - 4.6

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here