Nikt chyba dziś nie wątpi, że kawa ma pozytywny wpływ na organizm – byleby była pita z umiarem. Dzięki właściwościom antyoksydacyjnym skutecznie przeciwdziała zachorowaniu na miażdżycę lub niealkoholowe stłuszczenie wątroby. Niektóre badania dowodzą tego, że przeciwutleniacze zawarte w kawie wpływają na mniejszą zachorowalność na nowotwory. Poza tym kawa, dzięki zawartości kofeiny, pobudza nasz mózg, dodaje energii i poprawia koncentrację.

Kawa stała się również elementem życia towarzyskiego. Spotykamy się na kawie, często celebrujemy przygotowywanie naparu, delektujemy się dodatkami. Widocznie niektórym kawoszom nie wystarcza już typowe cappuccino z posypką z czekolady i z entuzjazmem zaczęli eksperymentować z takimi dodatkami jak masło i olej kokosowy… do kawy.

Kawa z masłem

Ten dziwny trend zapoczątkował amerykański bloger piszący o zdrowym odżywianiu, David Asprey, który podczas swojej podróży po Tybecie spróbował naparu z herbaty połączonej z masłem z mleka jaków. Zafascynowany smakiem i właściwościami herbaty po tybetańsku postanowił przenieść go na amerykański grunt. Herbatę zastąpił kawą, a masło z mleka jaków – zwykłym krowim, dodając zmodyfikowany olej kokosowy MTC (czyli zawierający pozytywnie wpływające na organizm tłuszcze średniołańcuchowe – Medium Chain Triglicerides).

Bloger ów zachęca (a za nim inni internauci publikujący swoje porady w internecie), aby bulletproof coffee zastąpować śniadanie. Czy słusznie?

Przygotowanie bulletproof coffee

Do przygotowania bulletproof coffee potrzebne jest podwójne espresso. Jeżeli nie dysponujemy ekspresem do kawy to zamiast klasycznego espresso możemy użyć kawę z kawiarki lub ostatecznie z prasy francuskiej – byleby była mocna. Do tego potrzebujemy od 2 do 6 łyżeczek masła. Najlepsze jest masło klarowane, ale i zwykłe również się nadaje. Do tego autor dodaje tłuszcze MCT  – można je kupić w sklepach z suplementami dla sportowców. Jednak dobry jest też olej kokosowy – 1 lub 2 łyżeczki. Całość należy zblendować lub zmiksować na gładką konsystencję. Niektórzy nie polecają miksowania ponieważ proces ten niszczy ponoć witaminy – zalecają mieszanie łyżeczką.

Właściwości bulletproof coffee

W sumie bulletproof coffe to same zdrowe składniki. Kawa – wiadomo. W rozsądnych ilościach ma same pozytywne właściwości. Tłuszcz, jeżeli tylko jest dobry jakościowo, również pozytywnie wpływa na organizm. Potrzebujemy go chociażby do przyswajania niektórych witamin, koniecznych do sprawnego funkcjonowania organizmu.

Masło – niegdyś potępiane jako źródło cholesterolu, obecnie wraca do łask. Zawiera w większości kwasy tłuszczowe nasycone, które są lekkostrawne i nie obciążają wątroby. Jest dobrym źródłem witaminy D (której w typowej diecie może brakować) oraz witaminy A.

Olej MTC wytwarza się z oleju kokosowego – dzięki specjalistycznej obróbce zawiera do 90 proc. kwasów tłuszczowych średniołańcuchowych – czyli tych najbardziej wartościowych i łatwo przyswajalnych.

Jeżeli nie mamy oleju MTC z powodzeniem możemy zastosować zwykły olej kokosowy. Wprawdzie pożyteczne kwasy tłuszczowe stanowią w nim jedynie 12-14 proc. ale i tak będzie dobry. Po prostu nie trawimy go tak szybko jak MTC i nie będzie tak wydajnym paliwem dla mózgu.

Kawa kuloodporna – czy to ma sens?

Połączenie kofeiny i tłuszczów, które są łatwo dostępne dla mózgu, mogą w sumie poprawiać koncentrację lepiej niż zwykła kawa. Kawa z tłuszczem hamuje również uczucie głodu i dodaje energii. Spożywanie jej zamiast śniadania jest nieco ryzykowne.

Przede wszystkim nie dostarczy nam białka oraz witamin i minerałów, które byłyby zawarte w normalnym posiłku. Dietetycy nie zalecają spożywania kawy (nawet z masłem i olejem MTC) na pusty żołądek. Może powodować problemy z trawieniem i podrażniać śluzówkę żołądka. Poza tym zaburza metabolizm.

Czy zatem kuloodporna kawa jest pożyteczna dla organizmu? Na pewno tak. Ale nie zamiast śniadania i odpowiednio zbilansowanej diety!

Herbata po tybetańsku

Wspomnieliśmy, że David Asprey, propagator bulletproof coffee, podczas swojej podróży po Tybecie spróbował herbaty po tybetański i zafascynował się jej smakiem i właściwościami.

Co to takiego ma w sobie ta herbata po tybetańsku? Otóż jest pożywna i energetyczna – dodaje sił w surowym tybetańskim klimacie. Poza tym doskonale nawadnia organizm.

Herbata po tybetańsku to połączenie czerwonej herbaty Pu-Erh, mleka Jaka, soli tybetańskiej i masła z mleka Jaka. Mieszkańcy wysokich Himalajów pijają tak przygotowany napój codziennie. Tłuszcz zawarty w maśle z mleka jaka dodaje energii a mleko – białka. Z kolei sól powoduje, że napój ma właściwości izotoniczne – doskonale nawadnia organizm. Tybetańska sól różni się od naszej, europejskiej. Nie jest tak słona i ma odpowiedni skład pierwiastków, dzięki czemu dostarcza do organizmu niezbędne elektrolity.

Na koniec herbata. Jest to klasyczny Pu-Erh prasowany w niewielkie gniazdka lub cegiełki. Czerwona herbata Pur-Erh doskonale wspomaga trawienie tłuszczy. Przy tłustej diecie Tybetańczyków bez tego ani rusz.

Średnia ocena - 5

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here